- WIADOMOŚCI
ESA alarmuje. Bez podwojenia wydatków Europa zostanie pasażerem w kosmosie
Josef Aschbacher apeluje o co najmniej podwojenie europejskich inwestycji w sektor kosmiczny, wskazując na konieczność budowy autonomicznych zdolności do lotów załogowych w obliczu rosnącej zależności od USA.
Autor. ESA
Szef ESA Josef Aschbacher w ostatnich wypowiedziach coraz częściej ostrzega przed pogłębiającym się kosmicznym zapóźnieniem Europy, apelując jednocześnie o dalsze zwiększenie finansowania Agencji. „Jeśli nie zdecydujemy się na duże zmiany, nigdy nie nadrobimy dystansu. Zawsze będziemy zostawać w tyle, a to oczywiście stanowi poważne ryzyko” – mówił Aschbacher podczas ubiegłotygodniowego GLOBSEC Forum w Pradze.
Jego obawy dotyczą przede wszystkim zależności od Stanów Zjednoczonych, niewystarczającego poziomu wydatków publicznych oraz ich rozproszenia pomiędzy narodowe projekty. W swoim ostatnim poście opublikowanym na LinkedIn szef Europejskiej Agencji Kosmicznej pyta: „Czy jesteśmy pilotami, czy pasażerami?”, pisząc o Europie, która „stała się zbyt zależna od decyzji, na które nie ma wpływu”.
Głównym impulsem do takiego postawienia sprawy były jednostronne decyzje NASA o zawieszeniu projektu księżycowej stacji orbitalnej Gateway oraz wstrzymaniu finansowania programu Mars Sample Return, w których ESA miała odgrywać rolę jednego z kluczowych partnerów. Jednocześnie Europa pozostaje w pełni zależna od Stanów Zjednoczonych w zakresie wynoszenia swoich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
Zobacz też

W tekście Aschbacher stawia więc przed Europą pytanie, czy chce nadal polegać na innych w wysyłaniu swoich ludzi w kosmos, czy wreszcie przyjąć rolę pełnoprawnej potęgi kosmicznej. Sam przekonuje, że „autonomiczna zdolność do lotów załogowych nie jest luksusem”, lecz „koniecznym fundamentem”, który pozwoli Europie zachować swobodę w wykorzystywaniu naukowych, gospodarczych, strategicznych i geopolitycznych korzyści płynących z kosmosu.
Największą przeszkodą na drodze do tego celu nie są, jego zdaniem, zasoby, lecz brak politycznej woli, która dotąd powstrzymywała Europę przed tym, by „pójść na całość” i zbudować pełną autonomię w załogowej eksploracji. Mimo historycznego, 31-procentowego wzrostu trzyletniego budżetu ESA, Europa wciąż odpowiada jedynie za 10 proc. globalnego publicznego finansowania sektora kosmicznego, podczas gdy udział Stanów Zjednoczonych sięga aż 60 proc.
W tym kontekście Aschbacher zapowiedział, że będzie apelował do europejskich decydentów o „co najmniej dwukrotne, a najlepiej trzykrotne zwiększenie naszych inwestycji”. Europę określił przy tym mianem „uśpionej piękności” o „ogromnych możliwościach”, która potrzebuje większych nakładów, sprawniejszego procesu decyzyjnego oraz „defragmentaryzacji”.
Na drodze do uwolnienia europejskiego potencjału i osiągnięcia pełnej autonomii kosmicznej wciąż stoją jednak poważne bariery. Największą mogą okazać się problemy fiskalne wielu kluczowych państw, które w pierwszej kolejności uderzą w programy eksploracyjno-naukowe, często uznawane za mniej pilne niż bezpieczeństwo i obronność.
Co więcej, znaczna część obecnych inwestycji w bezpieczeństwo kosmiczne realizowana jest na poziomie narodowym, co pogłębia fragmentację i ogranicza pulę środków dostępnych dla wspólnych programów europejskich.
To właśnie zdolność do zbudowania spójnej woli politycznej, mimo oczywistych kosztów, zweryfikuje ambicje Aschbachera. Jej realną skuteczność pokażą już czerwcowe posiedzenie Rady ESA, grudniowe spotkanie ministerialne Agencji poświęcone eksploracji oraz ostateczne decyzje w sprawie Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2028–2034.



